Breaking

Post Top Ad

Your Ad Spot

wtorek, 13 stycznia 2015

Rosyjskie Roswell





Ponad półmilionowe miasto Orenburg zdołało zapisać się na kartach historii. Ta miejscowość, leżąca nad rzeką Ural w zachodniej Rosji, uważana jest za jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie – zachorowalność na raka jest tutaj wyższa niż w przypadku Czarnobyla.
To nieopodal Orenburga, na poligonie Tockoje, 14 września 1954 przeprowadzono ćwiczenia z użyciem bomby atomowej. Wzięło w nich udział kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, którzy w ramach manewrów zbliżyli się do epicentrum wybuchu. Akcja ta miała sprawdzić, jak żołnierze poradziliby sobie w przypadku wojny jądrowej. Oczywiście nikt im nie powiedział, że za służbę dla kraju zapłacą napromieniowaniem, a w konsekwencji nowotworami i śmiercią.


To wydarzenie nie jest jedynym dziwnym i napawającym niepokojem zjawiskiem, jakie miało tu miejsce. Orenburg zasłynął również jako miasto, w którym jako jednym z pierwszych widziano UFO. Zdarzyło się to już w XIX wieku, a dokładnie we wrześniu 1824 roku. Jak podają Ion Hobana i Julien Weverbergh w książce „UFO’s from Behind the Iron Curtain” [UFO zza żelaznej kurtyny], kawałki metalu o idealnie sześciokątnym kształcie po prostu spadły z nieba na domy mieszkańców Orenburga. Nietypowe zdarzenie poprzedziła dziwna chmura unosząca się nad miastem przez dość długi czas, ale same przedmioty spadły przy bardzo dobrej pogodzie.
Co ciekawe, dziwne zjawisko powtórzyło się kilka miesięcy później – w styczniu 1825 roku. Próbki dziwnych metali zostały przesłane do Petersburga, ówczesnej stolicy Rosji. Jak wykazały badania, kawałki te składały się w większości z tlenku żelaza i siarki. Według naukowców nosiły jednak ślady, że zostały wyprodukowane przez człowieka. Kto jednak tego dokonał i dlaczego – nie wiadomo.
To nie jedyne dziwne zjawisko, do którego miało dojść w pobliżu Orenburga. Jak podaje Paul Stonehill, badacz UFO, w swojej książce „The Soviet Ufo Files: Paranormal Encounters Behind the Iron Curtain” [Sowieckie akta UFO: paranormalne spotkania za żelazną kurtyną], w nocy 26 grudnia 1830 roku mieszkańcy miasta widzieli na niebie dziwne światła o nieznanym pochodzeniu. Zaistnienie tego wydarzenia potwierdzają akta III Oddziału Kancelarii Osobistej Jego Cesarskiej Mości, najwyższego organu tajnej policji Imperium Rosyjskiego.
Ponad 100 lat później, w czasie istnienia Związku Radzieckiego, a dokładnie w październiku 1953 roku, w Orenburgu po raz kolejny widziano UFO. Obiekt o kształcie dysku i średnicy około 5 metrów, otoczony obręczą różnokolorowych świateł, miał rozbić się w niewielkiej wsi niedaleko miasta. Podobno wrak pojazdu miał zostać przetransportowany do podziemnej bazy Żitkur, sowieckiego odpowiednika bazy w Roswell.


Związki Orenburga ze zjawiskami nadprzyrodzonymi nie znikają jednak wraz z końcem Związku Radzieckiego. Ostatnie wydarzenie, które wzbudziło bardzo duże zaciekawienie opinii publicznej, dość dobrze znamy z telewizji i internetu. Dokładnie 15 lutego 2013 roku na Rosję spadły kawałki meteorytu. Największe straty odniosło miasto Czelabińsk, ale kawałki meteorytu odnaleziono także w Orenburgu. Początkowo istniały pogłoski, że za tym wydarzeniem stoi UFO, ale naukowcy zdementowali te plotki. Wciąż jednak cała sprawa nosi znamiona tajemnicy.
Jeśli o Orenburgu powiemy, że to jedno z pierwszych miast w Rosji, gdzie zaobserwowano UFO, inna miejscowość, położona na wschodnim krańcu państwa, słynie z kolei z jednego z ostatnich, dość wiarygodnych doniesień o obcych. Niewielka wioska Lesopilnij położona w Kraju Chabarowskim w maju 2012 roku stała się miejscem, gdzie doszło do ważnego wydarzenia z kręgu zjawisk paranormalnych. Jak podała rosyjska telewizja Gubernia TV, UFO dostrzegli mieszkańcy miejscowości. Świadkowie mówili, że obiekt był bardzo duży, mierzył około 200 metrów, i znacznie przewyższał rozmiarem duży samolot pasażerski.
Co ciekawe, pojazd nie został wykryty na wojskowych radarach, zauważyli go jednak stacjonujący w pobliżu żołnierze. Wydano rozkaz wypuszczenia rac świetlnych, żeby odstraszyć wroga. Niestety, nie udało się zrobić żadnego zdjęcia pojazdu. Jeden z mieszkających w miejscowości chłopców próbował zrobić zdjęcie telefonem, ale poczuł się obezwładniony przez obcych. W zamian narysował podobiznę obiektu, która przypominała latający dysk.
Choć mieszkańcy przysięgali, że widzieli UFO, rządowi specjaliści przekonywali ich, że najprawdopodobniej mieli do czynienia z meteorem lub zjawiskiem atmosferycznym, które spowodowało iluzję latającego spodka. Według rządowego entomologa, chodziło z kolei o duży rój owadów wydzielających światło. Mieszkańcy są jednak przekonani, że to, co zobaczyli, nie przypominało niczego, co widzieli wcześniej, a już na pewno nie owadów, i nie ufają naukowcom.
Ta sprawa najprawdopodobniej długo pozostanie nierozwiązana. To samo można z pewnością powiedzieć o przypadkach zaobserwowania UFO w Orenburgu, które jeszcze trudniej sprawdzić, bo miały miejsce ponad 100 lat temu, gdy nikt jeszcze o UFO nie myślał. Raporty carskiej policji podają jedynie, że miało miejsce niezidentyfikowane zjawisko, ale czy naprawdę miało ono związek z obcą cywilizacją? Na to pytanie długo jeszcze nie poznamy odpowiedzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Post Top Ad

Your Ad Spot